W nowym domu

Gustaw Charming Eyes*PL

Historia naszego kotka zaczęła się jeszcze zanim się narodził ponieważ zawsze marzyłam o tym by czynnie pracować jako zooterapeuta z różnymi zwierzętami. Swoją drogę zawodową jednak rozpoczęłam od psów i w naszym domu zamieszkał wyszkolony do pomocy osobom poruszającym się na wózkach pies asystujący o imieniu Guliver, który pomagał mi w pokonywaniu codziennych trudności. W naszym domu zawsze było dużo zwierząt i często wspólnie z moim również niepełnosprawnym mężem ratowaliśmy i znajdowaliśmy domy tym które tego potrzebowały - kocięta nie były wyjątkiem jednak był pewien problem... Ja bałam się kotów dorosłych i miałam z nimi zawsze złe doświadczenia, a mój mąż zawsze był kociarzem. W październiku 2011 znaleźliśmy dom kolejnemu odratowanemu i wykarmionemu kocięciu i wówczas w domu powstała jakaś pustka... Podjęliśmy decyzję o kupnie ragdolla ze względu na ich psio-koci charakter i dużą chęć pracy z ludźmi bo miałam nadzieję że przyglądając się jak kociątko rośnie i dobrze dogaduje się z moim "kocim" mężem i ja "psia" właścicielka Gulivera znajdę w nim coś co pozwoli mi pozbyć się lęku. 27 stycznia 2012 roku odebraliśmy naszego maluszka - oficjalnie kota mojego męża. Mijały tygodnie i miesiące Gustaw zwany też Gutkiem lub Guciem szybko zaprzyjaźnił się z naszym psem i królikiem i w którymś momencie uznał że on wbrew założeniom moim stanie się "Kotkiem Pańci" i pracował na to miano odwiązując mi sznurówki w butach, mrucząc na dzień dobry tuż przy twarzy, czy wskakując na kolana gdy bolało mnie coś po rehabilitacji. Z czasem okazało się że ten niebiesko - biały puchaty stwór nosi moje serce w łapkach i już nie wyobrażam sobie życia bez niego a po kolejnych kilku miesiącach również i pracy. Gustaw nauczył się przebywać wśród nas swoich niepełnosprawnych opiekunów i dlatego stał się też doskonałym kocim terapeutą dla dzieci i dorosłych z którymi pracuję. Spełnił moje marzenia i zabrał towarzyszący mi od lat lęk - stał się kolejną włochatą częścią mojego serca. Dziękujemy Pani Irenie i Panu Jerzemu za naszego Gustawa również w imieniu osób którym przez swoją obecność daje radość i wzbogaca proces trudnej terapii będącej drzwiami do lepszego jutra.

z pozdrowieniami Ewelina i Zbigniew Zalewscy.